Artykuły

Wybieramy hotel w górach

Dodano: 2012-02-06

Urlopowicze dzielą się na tych, którzy wolą morze i tych, których pasjonują góry.

Obie grupy zadają sobie podobne pytanie: gdzie pojechać tym razem? Jaki hotel wybrać? Tym razem doradzimy miłośnikom górskich szlaków i białego szaleństwa.

Gdzie pojechać w góry
Oczywistym adresem wydają się być polskie Tatry. Monumentalna namiastka alpejskiego klimatu przyciąga turystów z całego kraju. Powiedzmy sobie szczerze – tamtejsze szlaki są zadeptane, trasy narciarskie zajeżdżone, a ośrodki noclegowe często wręcz przereklamowane. Nie każdemu też odpowiada rozbuchana, barokowa estetyka Krupówek. Świetną alternatywą są Bieszczady. Do dziś uznawane są za góry bezludne, dzikie i trudno dostępne. Ich legenda narodziła się kilkadziesiąt lat temu, dzięki studenckim wyprawom na połoniny. I choć dziś w Ustrzykach zdarzają się weekendowe korki, a tutejsze doliny zapełniły się pensjonatami i hotelami, legenda trwa. Można więc jej zasmakować, korzystając z wygodnego hotelu.

Nie tylko Tatry
Coraz więcej osób przyciągają Góry Izerskie z magicznym Świeradowem-Zdrojem przywodzącym na myśl szwajcarskie Davos. W Korbielowie w Beskidzie Żywieckim nie dość, że można pojeździć na nartach, to pojeździć w miejscowej stadninie na konikach huculskich. Świetne warunki narciarskie oferuje Szklarska Poręba w Karkonoszach z liczącą 12 km tras Szrenicą. Ciekawe miejsca można zresztą znaleźć też w Tatrach, a konkretnie na Podhalu – swą infrastrukturę rozwijają takie miejscowości jak Białka Tatrzańska czy Bukowina.

Gwiazdkowanie
Wybierając hotel, zapewne kierować się będziemy gwiazdkami. Jedna i dwie gwiazdki to najmniejsze, często wieloosobowe pokoje bez szczególnych wygód. Czasem mogą jednak wystarczyć, jeśli planujemy studencki wypad większą ekipą. Trzy gwiazdki to standard zbliżony niekiedy do naprawdę komfortowych obiektów. Obecny kryzys sprawia, że nie musimy obawiać się dużej ilości gwiazdek w kontekście naszego portfela – wiele hoteli obniża nieco standard i ceny, by sprostać wymaganiom rynku. W rozsądnej cenie można znaleźć naprawdę komfortowy nocleg. A ma to znaczenie, bowiem z Europy zaczyna do nas docierać pojęcie apres-ski (z fr. „po nartach”). Chodzi o zagospodarowanie wolnego czasu po białym szaleństwie – część stoków zamykana jest już o zmroku, a nie przyjechaliśmy przecież na wymarzony urlop w górach, by wieczorem kłaść się grzecznie do łóżka. Sprawdźmy więc nasz ośrodek pod kątem dodatkowych atrakcji, a nuda z pewnością nie będzie nam doskwierać.

Nie tylko hotele
Czy jednak luksusowy hotel to jedyna możliwość? Jeśli budzimy się w luksusowym wnętrzu sieciówki, które tak samo wygląda w Zakopanem, Poznaniu, Warszawie i Gdańsku, omija nas wiele z górskiego klimatu. Nie każdy przecież ma w oknie panoramę Tatr. Nie trzeba oczywiście popadać w skrajności i nocować w spartańskich warunkach górskiego schroniska. Rodzinne pensjonaty oferują naprawdę przyzwoite warunki, a ewentualne niedogodności z nawiązką zrekompensuje kameralna atmosfera, domowe posiłki i szklanka ciepłego mleka prosto od krowy o poranku. Albo kufel żętycy po męczącym szusowaniu. Zwłaszcza, jeśli wybierzemy gospodarstwo agroturystyczne, a tych w polskich górach coraz więcej. Chyba, że wolimy odseparować się od otoczenia. Taką możliwość bez wątpienia daje monumentalny i kontrowersyjny hotel Gołębiewski w Karpaczu. Górując nad otoczeniem, niewiele ma wspólnego z górskim klimatem. Ale czy o to tu chodzi?

Krzysztof Lepczyński, fot. wikipedia (Beskid Żywiecki)

Zobacz także: